Urok gałgankowych lalek

Wywiad z Xeną, artystką Galerii DreamArt szyjącą przytulanki dla maluszków i nie tylko.

DreamArt: Jak zaczęła się twoja przygoda z lalkami? Czy pamiętasz swoja pierwszą własnoręcznie uszytą lalkę?

Xena: Moja przygoda z szyciem gałgankowych przytulanek zaczęła się około pięciu lat temu. Namówiona przez koleżankę, uszyłam swoją pierwszą lalkę. Oczywiście, pamiętam jak wyglądała – to był aniołek do przytulania dla mojej ukochanej córeczki. Był bardzo kolorowy z bawełenki i wypełniony a  ną  Był mięciutki - w sam raz do przytulania i do kochania. Moja córcia uwielbiała go. Ma go zresztą do tej pory.   

     

DreamArt: Twoje lalki są świetnie uszyte, a przy tym mają mnóstwo detali. A to guziczek przy sukience, a tokieszoneczka z klapką. Wygląda to niesamowicie i dzieci to uwielbiają. Jak dużo czasu potrzebujesz, aby uszyć taką lalę?

Xena: Uszycie lalki zajmuje mi sporo czasu i jest bardzo pracochłonne. W zależności od wielkości, ilości detali oraz zastosowanych dodatków może to być jeden, dwa a nawet trzy dni. Zaczynam od wyboru tkanin, dopasowania do siebie kolorów i struktur materiału. Później odrysowuję na tkaninie poszczególne części lalki, następnie zszywam je ze sobą. Kolejny etap to wypychanie nóżek, rączek i ciała specjalnym antyalergicznym wypełnieniem - zajmuje to bardzo dużo czasu. Gdy wszystkie części są gotowe, zszywam je ze sobą, przeważnie ręcznie, ponieważ wymaga to sporej precyzji. Włosy z włóczki również przyszywam ręcznie. Następnie szyję ubranko i dobieram dodatki w postaci guziczków, kwiatków, zawieszek i innych różności. Na samym końcu farbami akrylowymi maluję oczy oraz przypudrowuję lalkę tu i tam;).

       

DreamArt: Jakich materiałów najczęściej używasz do szycia swoich przytulanek?

Xena: Staram się, aby moje lalki wyróżniała precyzja wykonania oraz najlepsza jakość użytych materiałów. Dzieci je tarmoszą, przytulają, śpią z nimi. Dlatego to takie ważne, aby materiały były najwyższej jakości i to głównie te z naturalnych włókien. W końcu lalki mają być zabawką nie tylko bezpieczną ale i przyjazną dziecku.

DreamArt: Wśród twoich przytulanek są aniołki, króliczki, elfy i baletnice. Jakie lalki najczęściej szyjesz?

Xena: Większość moich prac to lalki typu Tilda, według projektu skandynawskiej projektantki Tone Finnager. Jednak tkaniny, kolory, wzory i dodatki do nich to moja własna inwencja i indywidualne pomysły. Najczęściej szyję anioły, które w wielu domach mają zastosowanie jako oryginalny wystrój wnętrz. Oprócz Aniołów Stróżów są również Anioły Kąpielowe do ozdoby łazienki oraz Anioły Śpiochy w zabawnych szlafmycach do sypialni. Jednak moim ulubionym wzorem są elfy, zwłaszcza te świąteczne, adwentowe z mnóstwem kieszonek na sukience. Od niedawna pracuję również nad swoją autorską kolekcją lalek, ale na razie pssst..., aby nie zapeszyć.

       

DreamArtObok twoich przytulanek nie sposób przejść obojętnie. Czy wiesz, dlaczego tak się dzieję?

Xena: Nie do końca wiem, natomiast uwielbiam patrzeć jak dzieci tulą się do moich misiów, a kobiety uśmiechają się na widok moich lalek. Sprawia mi to wielką radość i satysfakcję. I szczycę się tym, że każda z moich prac jest jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Nigdy nie uszyłam dwóch identycznych lalek.

DreamArt: Szyjesz również lale na indywidualne zamówienia. Jakie zlecenie było dla ciebie największym wyzwaniem?

Xena: Hmm… najtrudniejszym wyzwaniem do tej pory było uszycie mnicha Zakonu Kartuzów. Praca ta wymagała ogromnej precyzji oraz cierpliwości. Ale udało się i byłam zadowolona z efektu.

DreamArt: Xena, bardzo ci dziękujemy za poświęcony nam czas i rozmowę. Mamy nadzieję, że twoja autorska kolekcja lalek wkrótce ujrzy światło dzienne i sprawi radość nie tylko maluchom ale i dorosłym.