Obrazy zatopione w srebrnej biżuterii

Wywiad z Lucyną Draczyńską, artystką Galerii DreamArt, projektantką biżuterii Lucreative.

DreamArt: Twoja biżuteria jest niezwykle oryginalna. Pierścionki, naszyjniki, kolczyki czy spinki do mankietów mają umieszczone za szkłem obrazy. Są też pierścienie i naszyjniki, w których zatopione są przedmioty – kamienie, fragmenty roślin, części zegarków. Powiedz nam, jak to się zaczęło?

Lucy: Moje pomysły rodziły się przez kilka lat. Przez dłuższy czas realizowałam je tworząc biżuterię nieszlachetną, metalową. Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej zapytań o możliwość wykonania prac w bardziej szlachetnej, srebrnej oprawie. Tak zaczęła się rodzić myśl o stworzeniu marki biżuterii eleganckiej i pełnej klasy – Lucreative.

DreamArt: A skąd wziął się pomysł na kolekcję „Art” – czyli zatopione w biżuterii obrazy, rysunki i kolaże polskich artystów.

     

Lucy: Jestem realistką i piękno samo dla siebie to dla mnie za mało. Ja chcę, by rzeczy piękne w sposób aktywny funkcjonowały w świecie. Chcę, by ludzie mogli podziwiać je w różnych kontekstach. Chcę, by niosły ze sobą treść, by zapadały w pamięć. Ta myśl zaprowadziła mnie do narodzin marki biżuterii, która nie jest tylko ozdobą kobiet, które ją noszą. Jest ona medium, które niesie sztukę w różnych odsłonach.

DreamArt: To prawda, każdy pierścionek, naszyjnik, czy kolczyk, który robisz, nie tylko zdobi, ale i o czymś opowiada.

Lucy: Bo w modzie nie chodzi tylko o to, by wyglądać ładnie. Kobiety chcą wyrazić siebie poprzez to, co noszą na sobie – chcą inspirować otoczenie i mówić coś otoczeniu.

DreamArt: Powiedz nam kilka słów o kolekcji Art.

Lucy: Kolekcja Art w centrum zainteresowania stawia sztukę polskich artystów. Jest to alternatywna przestrzeń dla ekspozycji obrazów, które do tej pory mogły wisieć tylko na ścianach domów i galerii. Teraz obrazy sześciu niezwykłych artystek mogą stanowić ozdobę kobiety i w ten sposób pozwalają jej zaprezentować otoczeniu zamiłowanie do sztuki. Obrazy umieszczone są za szkłem i ręcznie oprawione w srebro. Dzięki temu pierścienie, naszyjniki i kolczyki z tej kolekcji mogą stanowić początek ciekawej rozmowy.  

     

DreamArt: Poza kolekcją Art są jeszcze inne. Co to są za kolekcje?

Lucy: Kolekcja „DeLight” to nieoszlifowane minerały i dmuchawce zatopione w żywicy i oprawione w srebro. Ideą kolekcji jest utrwalenie surowego piękna natury i zaprezentowanie go w biżuterii. Kwintesencją tej myśli przewodniej są dmuchawce zatopione w żywicy – przedmioty tak delikatne, że trudno wyobrazić sobie, że stają się biżuterią. Piękne kule z utrwalonymi wewnątrz dmuchawcami zdają się zatrzymywać czas – pozwalają nam zabrać cząstkę lata w podróż przez wszystkie pory roku. Z kolei minerały i kryształy w takiej formie odkrywają przed nami zupełnie nowe oblicze i stają się jeszcze bardziej intrygujące. Część kamieni w normalnych warunkach nie mogłaby stać się biżuterią. Są tak delikatne, że rozpadłyby się na kawałki przy próbie noszenia w formie ozdoby. Żywica jest ich ochroną. Inne okazy są szorstkie, „dzikie”. Tu żywica staje się poskromicielem.

    

Bohaterami kolejnej kolekcji, „Watch Me”, są części starych zegarków. Złom zegarmistrzowski zyskuje swoje drugie życie. Jedna z moich klientek powiedziała żartobliwie, że są to zegarki na emeryturze. Tak właśnie jest – w swoim drugim wcieleniu są doceniane za to, co umykało uwadze ludzi, gdy tkwiły zamknięte w kopertach.

       

DreamArt: Czy realizujesz indywidualne zlecenia? Czy można zamówić u ciebie  wykonanie pierścionka, czy kolczyków z podobizną np. swojego ukochanego?

Lucy: Tak, Jak najbardziej jest to możliwe. W mojej kolekcji „Yours” moi klienci stają się projektantami. To oni dostarczają mi grafiki, które maja zostać umieszczone pod szkłem i oprawione w srebro. Dzięki temu mogą mieć coś naprawdę im bliskiego, co powstało specjalnie dla nich. Bardzo często osoby planujące ślub zamawiają u mnie spinki do mankietów z inicjałami, datą ślubu lub krótką sentencją. Pojawiają się też zamówienia biżuterii ze zdjęciami bliskich, obrazkami dzieci oraz innymi motywami.

DreamArt: Znakiem twojej marki jest koliber. Z pewnością nie bez przyczyny. Zdradzisz nam, dlaczego?

Lucy: To proste. Koliber to ptak, który potrafi zrobić coś zupełnie nieoczywistego – zawisnąć w powietrzu. Biżuteria, którą projektuję, również jest nieoczywista. Każda z czterech kolekcji dowodzi tego w inny sposób.

DreamArt: Lucy, bardzo dziękujemy za rozmowę i  życzymy ci wielu ciekawych pomysłów. Czekamy na kolejne wspaniałe kolekcje srebrnej biżuterii twojego autorstwa.